Mon 7 May 2007
Od 10 kwietnia siedzę grzecznie na kursie grafiki, na który załapałam się zupełnie przypadkiem… co nie znaczy, że bez problemów
Masakryczne kombinacje trwały trzy dni ale w końcu doniosłam wszystkie niezbędne papierki i oto jestem
na kursie grafiki komputerowej razem z kumpelą z podstawówki (it’s a smaaaaall world we live in!!).
Początkowo było nudno i mało atrakcyjnie (np. “zrób papier firmowy w wordzie” bleee), ale z czasem zaczęły się zajęcia, na których naprawdę się czegoś uczę
Proste ćwiczonka dają mi czasem niezłą radochę, a jako jedna z osób, które “w miarę orientują się”
w programach graficznych mam często sporo luzu na wygłupy
Równolegle nie mogę zaniedbywać pracy… co czasem sprawia mi nielada problem, ale jakoś sobie chyba poradzę do końca maja. 150 godzin kursu… codziennie kilka godzin obowiązkowej obecności… heh… czasem jest ciężko :/ normalnie czuję się jakbym znów była w szkole
Poza głupawymi ćwiczonkami, których nie warto nawet tutaj pokazywac
są też projekciki, w których jesteśmy zobowiązani wykorzystać poznane narzędzia… np. ”projekt ulotki dowolnego produktu spożywczego”, który trafił mi się w dniu “emo” humoru ![]()
